Rozmawiam z ludźmi. Zabraniają mi "filozofować", a jednocześnie sami mają masę ograniczających przekonań i wypowiadają się jakby pozjadali rozumy. Wielokrotnie spotykam się z tym, że jedyną argumentacją w dyskusji jest "ja mam dużo więcej lat od ciebie i moje doświadczenie życiowe...". Aż się prosi żebym dokończył "jest twoje". Mogę się tylko uśmiechnąć pod nosem. Niech wierzą dalej w swoje lipne myśli.
Wciąż kwestionuję swoje myśli. W miarę możliwości. Zadaję sobie pytania "po co?", "czy jest mi z tym dobrze?", "jak?", "dlaczego?", "czy na pewno jedno oznacza drugie?". Z czasem odkrywam ze zdumieniem, że zamiast wiedzieć o sobie coraz więcej... jakby rozpływam się. Odkrywam coraz więcej obszarów, o których wiem mało albo nic. Jedyne co we mnie kwitnie coraz bardziej to niechęć do wydawania autorytatywnych wniosków i werdyktów, do pochopnych reakcji. Jest mi wstyd za niektóre rzeczy - choć to też myśl do podważenia.
Słuchając płaczu umierającej osoby usiłuję przywołać w myślach całą swoją wiedzę, by zrozumieć jak najwięcej. Tak krótka jest nasza obecność na świecie. Czemu robimy sobie z niego piekło? Czemu ego tak często zwycięża u Ciebie i u mnie?
Ktoś ładnie powiedział: "tak krótko żyjemy, a tak niewiele robimy, by to życie uczynić lepszym".
- Potrzebuję pomocy - natychmiast - inaczej oszaleję! Mieszkamy w małym pokoju - moja żona, moje dzieci i moi teściowie. Jesteśmy na granicy wytrzymałości, krzyczymy i wrzeszczymy na siebie. Ten pokój - to piekło!
- Czy obiecujesz, że spełnisz wszystko, co ci polecę - powiedział Mistrz z wielką powagą.
- Przysięgam, że spełnię wszystko.
- Doskonale. Ile macie zwierząt?
- Krowę, kozę i sześć kur.
- Wprowadź je wszystkie do waszego pokoju. I przyjdź do mnie za tydzień.
Uczeń przeraził się, ale przecież obiecał być posłusznym. Wprowadził zwierzęta do pokoju. Wrócił po tygodniu, w stanie godnym politowania, i skarżył się:
- Jestem kłębkiem nerwów. Ten brud, smród i hałas! Wkrótce chyba wszyscy postradamy zmysły!
- Wracaj do domu - powiedział Mistrz - i wyprowadź zwierzęta z pokoju.
Człowiek pobiegł szybko do domu. Następnego dnia wrócił, promieniejąc z radości.
- Jak cudowne jest życie! Wyprowadziliśmy zwierzęta. Nasz dom stał się rajem. Co za spokój, jak czysto i ile przestrzeni mamy dla siebie!
Doceniajmy to, co mamy.
Wesołego jajka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz