Opowiem Ci bajkę o pewnym człowieku - o kimś, kto miał wszystko, co mógł chcieć. I wszystko to stracił. Los doświadczał go na różne sposoby, ale on nigdy się nie poddał. Nie obyło się bez łez i chwil zwątpienia. A jednak nie odrzucił tego, w co wierzył. Wszystko, co kiedyś miał, zostało mu zwrócone z nawiązką. Znasz to, prawda? Biblijną przypowieść o Hiobie, można opowiadać na różne sposoby - ja zrobiłem to bardzo ogólnie. Czasem jednak czuję się jak ten Hiob. Jeszcze rok temu nie mogłem marzyć o tym wszystkim, czego dziś doświadczam. I zawdzięczam to przede wszystkim własnej pracy.
Wiara w siebie, przekonanie, że się uda, poczucie, że nie mam nic do stracenia - wszystko to, czego nie miałem półtora roku temu i dwa lata temu, pchało mnie do przodu, jak pomyślny wiatr. Były chwile, w których wydawało się, że można się już tylko poddać. Dziś mogę popatrzeć w oczy każdemu, kto traci nadzieję i powiedzieć mu: spójrz na mnie - będzie dobrze. Bardzo mnie to cieszy. Los nie zwrócił mi wszystkiego. Są takie obszary, które przeorały zbyt wielkie siły i emocje, by mogły one na nowo rozkwitnąć. Jestem jednak wdzięczny losowi i sobie. Dziś wiem, że nie ma takich problemów, których nie można rozwiązać. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wzmocniłem się o 100%.
Być może dlatego zmieniłem swoje podejście do liberalizmu. Czego uczy postawa "myślimy za ciebie", a czego "myśl za siebie"? Ostatnie półtora roku, to najbardziej pouczający okres w moim życiu. Jestem za to wdzięczny. Dziś jestem w stu procentach sobą. Także w pracy, w której poznałem przyjaciół. W pracy, do której chodzę z przyjemnością. W pracy, w której jestem doceniany za to, co robię. Tak się zachwycam i nie mogę przestać...
Jestem z siebie dumny :-)
Wiara w siebie, przekonanie, że się uda, poczucie, że nie mam nic do stracenia - wszystko to, czego nie miałem półtora roku temu i dwa lata temu, pchało mnie do przodu, jak pomyślny wiatr. Były chwile, w których wydawało się, że można się już tylko poddać. Dziś mogę popatrzeć w oczy każdemu, kto traci nadzieję i powiedzieć mu: spójrz na mnie - będzie dobrze. Bardzo mnie to cieszy. Los nie zwrócił mi wszystkiego. Są takie obszary, które przeorały zbyt wielkie siły i emocje, by mogły one na nowo rozkwitnąć. Jestem jednak wdzięczny losowi i sobie. Dziś wiem, że nie ma takich problemów, których nie można rozwiązać. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wzmocniłem się o 100%.
Być może dlatego zmieniłem swoje podejście do liberalizmu. Czego uczy postawa "myślimy za ciebie", a czego "myśl za siebie"? Ostatnie półtora roku, to najbardziej pouczający okres w moim życiu. Jestem za to wdzięczny. Dziś jestem w stu procentach sobą. Także w pracy, w której poznałem przyjaciół. W pracy, do której chodzę z przyjemnością. W pracy, w której jestem doceniany za to, co robię. Tak się zachwycam i nie mogę przestać...
Jestem z siebie dumny :-)

Kurczę, nie znam Ciebie, ale też jestem z Ciebie dumny!!! :) Ja chyba jeszcze trochę boję się mówić o sobie w kategoriach sukcesu, żeby mimo wszystko nie zapeszyć. Wiara w siebie i samozaparcie mogą zdziałać cuda. Moje życie się zmienia. Nie wiedziałem, nie wierzyłem, że tak można, że mogę, że ja potrafię! :) Pozdrawiam! :) [PS. Przykro mi z powodu niedawnej utraty przyjaciela - dopisek na jednym z postów, przypadkiem dostrzeżony]
OdpowiedzUsuń