Każdy człowiek potrzebuje w swoim
życiu takiego miejsca, do którego mógłby wracać. Miejsca, w
którym czułby się bezpiecznie bez względu na wszystko. Jednak nie
każdy takie miejsce ma.
Mam już 29 lat i wciąż nie umiem
takiego miejsca ani osoby odnaleźć. Nie ma człowieka czy miejsca,
do którego chciałbym wracać. Miałem kiedyś namiastkę tego.
Utrata owego złudzenia stanowiła ogromny wysiłek psychiczny dla
mnie.
Byli ludzie, z którymi łączyła mnie
szczególna więź (nie mam na myśli tylko partnerów), mogli oni
być moim domem. Ale zniknęli.
Było miejsce, które nazywałem domem
i jest miejsce, które chce się domem nazywać.
Ale to nie mój dom.
Ale to nie mój dom.
Nie wiem, gdzie on jest. Czy
kiedykolwiek go znajdę...
Z pokorą myślę o tym, że może mi
się to nigdy nie udać. Nie wszystko w życiu przecież się udaje.
Dom moich marzeń jest pełen spokoju,
wyciszenia, zrozumienia, wspólnego działania. Jest ciepły zimą i
chłodny latem. Jest moim przytuleniem w trudniejszych momentach. I
jest wciąż tylko w mojej głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz