Ktoś do mnie wczoraj zadzwonił. Dokładnie pół godziny po tym, jak o tej osobie pomyślałem. Telepatia czy zbieg okoliczności?
Takich i podobnych sytuacji na co dzień zdarza mi się dość sporo. Miesiąc temu zadzwoniłem do DreamWalkera. Odebrał: "cześć, akurat zastanawiałem się co słychać u ciebie".
W głowach mamy niewyobrażalny, genialny komputer o potężnej mocy obliczeniowej, zdolny zaprojektować przyszłość. Kiedyś zastanawiałem się, jak to się dzieje, że prędzej czy później zawsze robię w życiu to, co chcę. Chciałem mieszkać w tym mieście, później pracować w jednym konkretnym klubie, później... Pracę taką, jak chciałem, w miejscu, w którym chciałem, w końcu znajdowałem. Chłopaka dokładnie takiego, jak chciałem, też poznałem. Jak to się działo, dzieje?
Najważniejsze to wiedzieć czego się chce. Brzmi banalnie, ale tu jest pierwszy krok. Jeśli będziesz tylko wiedział, czego nie chcesz - dokładnie w to będziesz brnął. O czym myślisz, gdy "nie myślisz" o przystojnym, zajebiście zbudowanym facecie?
Na poziomie świadomym wzbraniasz się przed tym, ale podświadomość robi "kuku". Tu dochodzimy to zakłóceń. Jednym z najważniejszych zakłóceń w realizacji Twoich planów, możesz być Ty sam. Jeśli wychowałeś się w rodzinie, która przez 18 lat kładła Ci do głowy, że jesteś beznadziejny, do niczego się nie nadajesz, na pewno Ci się nie uda i będziesz zamiatał ulicę, zakładam się o flaszkę, że pewnego dnia będziesz w życiu robił coś podobnego, o ile nie zdasz sobie sprawy z szumów w Twoim umyśle*. Możesz mieć wizję sukcesu w roli dyrektora banku, ale wewnętrzne głosy będą tę wizję torpedować, a podświadomość, która naszym życiem kieruje w 90%, będzie dążyła do tego, byś zamiatał ulice.
Co wtedy zrobić? Jeśli chcesz osiągnąć cel, powinieneś mieć jego spójną wizję i całym sobą mieć pewność, że to jest dobra droga. Jeśli pojawiają się wątpliwości - nie uciekaj od nich, nie zabijaj ich muzyką, imprezą, kłótnią. Wsłuchaj się w nie, wypłacz to, a potem idź do przyjaciela, opowiedz mu to wszystko, niech zaprzeczy. Sam też możesz zaprzeczyć - popracuj nad tym, poszukaj w swoim życiu przykładów na to, że coś Ci się udało, choćby najdrobniejszych - nawet jeśli jest to tylko usmażony kotlet. Pracuj z tymi myślami tak długo, aż będzie ok. Ucieczka to najgorszy możliwy wybór.
Mówię to nie tylko dlatego, że przeczytałem jakąś mądrą książkę. Mówię to, bo znam to z doświadczenia. Pewnego dnia pogubiłem się. Nie wiedziałem czego chcę, do czego dążę. Uczepiłem się w życiu jednego punktu, który też w końcu zniknął i musiałem wszystko układać na nowo z poziomu niższego niż zero.
Pamiętaj, im dłużej utwierdzasz się w tym, że Ci się uda, im częściej słyszysz w swojej głowie i dookoła, że sukces (jakkolwiek go definiujesz) jest możliwy, tym większe masz szanse, tym większą budujesz wiarę w siebie.
Powodzenia!
_________________
*"Ciekawe są wyniki niektórych badań cytowane przez Kramera. Otóż bez wątpienia część zaburzeń powstaje w dzieciństwie (nie jest wrodzona). Badano zachowania rezusów, które po urodzeniu były izolowane od rodziców na różny okres czasu. Wykazywały one brak popędu eksploracyjnego, niezdolność do afiliacji, nieadekwatną agresję. Później zaniedbywały własne dzieci (głównie pierworodne). Nasilenie tych objawów było wprost proporcjonalne do długości izolacji. Wskazuje to, że bliski kontakt emocjonalny z rodzicami jest koniecznym warunkiem uformowania osobowości prospołecznej i szczęśliwej.
Rezultatem braku empatycznego kontaktu jest osobowość neurotyczna, czyli lękliwa, pozbawiona poczucia wartości, podatna na urazy (jej sugestywnego opisu dokonała Karen Horney). Różne zaburzenia osobowości - anankastyczne, psychopatyczne, lękowe i histrioniczne - są różnymi sposobami radzenia sobie z neurotycznym poczuciem słabości. (Kramer postuluje, by zamiast rozróżniać wiele typów zaburzeń psychicznych, których istotą jest lęk i depresja, powrócić do jednej kategorii: nerwica. Zaburzenia te są różnymi wariantami tego samego problemu - obniżonego poziomu serotoniny.)"
Prozac - tabletka szczęścia?
Takich i podobnych sytuacji na co dzień zdarza mi się dość sporo. Miesiąc temu zadzwoniłem do DreamWalkera. Odebrał: "cześć, akurat zastanawiałem się co słychać u ciebie".
W głowach mamy niewyobrażalny, genialny komputer o potężnej mocy obliczeniowej, zdolny zaprojektować przyszłość. Kiedyś zastanawiałem się, jak to się dzieje, że prędzej czy później zawsze robię w życiu to, co chcę. Chciałem mieszkać w tym mieście, później pracować w jednym konkretnym klubie, później... Pracę taką, jak chciałem, w miejscu, w którym chciałem, w końcu znajdowałem. Chłopaka dokładnie takiego, jak chciałem, też poznałem. Jak to się działo, dzieje?
Najważniejsze to wiedzieć czego się chce. Brzmi banalnie, ale tu jest pierwszy krok. Jeśli będziesz tylko wiedział, czego nie chcesz - dokładnie w to będziesz brnął. O czym myślisz, gdy "nie myślisz" o przystojnym, zajebiście zbudowanym facecie?
Na poziomie świadomym wzbraniasz się przed tym, ale podświadomość robi "kuku". Tu dochodzimy to zakłóceń. Jednym z najważniejszych zakłóceń w realizacji Twoich planów, możesz być Ty sam. Jeśli wychowałeś się w rodzinie, która przez 18 lat kładła Ci do głowy, że jesteś beznadziejny, do niczego się nie nadajesz, na pewno Ci się nie uda i będziesz zamiatał ulicę, zakładam się o flaszkę, że pewnego dnia będziesz w życiu robił coś podobnego, o ile nie zdasz sobie sprawy z szumów w Twoim umyśle*. Możesz mieć wizję sukcesu w roli dyrektora banku, ale wewnętrzne głosy będą tę wizję torpedować, a podświadomość, która naszym życiem kieruje w 90%, będzie dążyła do tego, byś zamiatał ulice.
Co wtedy zrobić? Jeśli chcesz osiągnąć cel, powinieneś mieć jego spójną wizję i całym sobą mieć pewność, że to jest dobra droga. Jeśli pojawiają się wątpliwości - nie uciekaj od nich, nie zabijaj ich muzyką, imprezą, kłótnią. Wsłuchaj się w nie, wypłacz to, a potem idź do przyjaciela, opowiedz mu to wszystko, niech zaprzeczy. Sam też możesz zaprzeczyć - popracuj nad tym, poszukaj w swoim życiu przykładów na to, że coś Ci się udało, choćby najdrobniejszych - nawet jeśli jest to tylko usmażony kotlet. Pracuj z tymi myślami tak długo, aż będzie ok. Ucieczka to najgorszy możliwy wybór.
Mówię to nie tylko dlatego, że przeczytałem jakąś mądrą książkę. Mówię to, bo znam to z doświadczenia. Pewnego dnia pogubiłem się. Nie wiedziałem czego chcę, do czego dążę. Uczepiłem się w życiu jednego punktu, który też w końcu zniknął i musiałem wszystko układać na nowo z poziomu niższego niż zero.
Pamiętaj, im dłużej utwierdzasz się w tym, że Ci się uda, im częściej słyszysz w swojej głowie i dookoła, że sukces (jakkolwiek go definiujesz) jest możliwy, tym większe masz szanse, tym większą budujesz wiarę w siebie.
Powodzenia!
_________________
*"Ciekawe są wyniki niektórych badań cytowane przez Kramera. Otóż bez wątpienia część zaburzeń powstaje w dzieciństwie (nie jest wrodzona). Badano zachowania rezusów, które po urodzeniu były izolowane od rodziców na różny okres czasu. Wykazywały one brak popędu eksploracyjnego, niezdolność do afiliacji, nieadekwatną agresję. Później zaniedbywały własne dzieci (głównie pierworodne). Nasilenie tych objawów było wprost proporcjonalne do długości izolacji. Wskazuje to, że bliski kontakt emocjonalny z rodzicami jest koniecznym warunkiem uformowania osobowości prospołecznej i szczęśliwej.
Rezultatem braku empatycznego kontaktu jest osobowość neurotyczna, czyli lękliwa, pozbawiona poczucia wartości, podatna na urazy (jej sugestywnego opisu dokonała Karen Horney). Różne zaburzenia osobowości - anankastyczne, psychopatyczne, lękowe i histrioniczne - są różnymi sposobami radzenia sobie z neurotycznym poczuciem słabości. (Kramer postuluje, by zamiast rozróżniać wiele typów zaburzeń psychicznych, których istotą jest lęk i depresja, powrócić do jednej kategorii: nerwica. Zaburzenia te są różnymi wariantami tego samego problemu - obniżonego poziomu serotoniny.)"
Prozac - tabletka szczęścia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz