Mówisz bliskiej Ci osobie, że pojedziesz godzinę później, żeby jeszcze trochę z nią pobyć, a spotykasz się z agresją słowną, pretensjami, że rozwalasz jej plan dnia.
Proponujesz komuś bliskiemu, spotkanie, na którym tej osobie zależało, ale nie za tydzień, tylko w najbliższy weekend. Liczysz na radość, a spotyka Cię co najmniej niechęć.
Mówisz komuś, kogo masz za przyjaciela: "mam nadzieję, że tym razem kontakt nam się już nie urwie". On odpowiada "ja też mam taką nadzieję", po czym tydzień później ten ktoś z sobie tylko znanych przyczyn przestaje się odzywać.
Walczysz w pracy o awans - o to samo stanowisko z innym pracownikiem. Prywatnie - gość bardzo w porządku, a w grupie wychodzi z niego cwaniactwo i pozoranctwo. Przestraszone ego śmierdzi na kilometr...
Czasem wydaje mi się, że nie rozumiem większości ludzi. Natura dała nam wspaniałą rzecz - mózg, a ludzie posługują się najczęściej i tak tylko tą jego najbardziej pierwotną częścią. Zachowują się jak zwierzęta - nie myślą, tylko reagują. Tak jest łatwiej. Pieprzone lenistwo. Człowiecze niechciejstwo.
Ewentualnie myślą, ale kierując się nie rzeczywistością, a swoimi wyobrażeniami o niej. Żyją w swoich matriksach. Każdy inny i każdy przekonany o słuszności swojego matrixa.
Jesteśmy tutaj chwilę. Jesteśmy w historii Wszechświata niczym. Ludzie to wiedzą, ale nie rozumieją. Gdyby zrozumieli, matrixy zaczęłyby pękać jak bańki mydlane.
Być może dlatego największą frajdę sprawia mi po prostu leżenie w słońcu na trawie i choćby chwilowy mamwdupizm wobec całej otaczającej mnie rzeczywistości i ludzi, po których można się spodziewać wszystkiego.
Proponujesz komuś bliskiemu, spotkanie, na którym tej osobie zależało, ale nie za tydzień, tylko w najbliższy weekend. Liczysz na radość, a spotyka Cię co najmniej niechęć.
Mówisz komuś, kogo masz za przyjaciela: "mam nadzieję, że tym razem kontakt nam się już nie urwie". On odpowiada "ja też mam taką nadzieję", po czym tydzień później ten ktoś z sobie tylko znanych przyczyn przestaje się odzywać.
Walczysz w pracy o awans - o to samo stanowisko z innym pracownikiem. Prywatnie - gość bardzo w porządku, a w grupie wychodzi z niego cwaniactwo i pozoranctwo. Przestraszone ego śmierdzi na kilometr...
Czasem wydaje mi się, że nie rozumiem większości ludzi. Natura dała nam wspaniałą rzecz - mózg, a ludzie posługują się najczęściej i tak tylko tą jego najbardziej pierwotną częścią. Zachowują się jak zwierzęta - nie myślą, tylko reagują. Tak jest łatwiej. Pieprzone lenistwo. Człowiecze niechciejstwo.
Ewentualnie myślą, ale kierując się nie rzeczywistością, a swoimi wyobrażeniami o niej. Żyją w swoich matriksach. Każdy inny i każdy przekonany o słuszności swojego matrixa.
Jesteśmy tutaj chwilę. Jesteśmy w historii Wszechświata niczym. Ludzie to wiedzą, ale nie rozumieją. Gdyby zrozumieli, matrixy zaczęłyby pękać jak bańki mydlane.
Być może dlatego największą frajdę sprawia mi po prostu leżenie w słońcu na trawie i choćby chwilowy mamwdupizm wobec całej otaczającej mnie rzeczywistości i ludzi, po których można się spodziewać wszystkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz