1. Wampir energetyczny często nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wampirem energetycznym.
2. Próby uświadamiania wampira są bardzo trudne i nierzadko spełzają na niczym.
3. Przebywanie w towarzystwie takiej osoby jest bardzo trudnym, toksycznym doświadczeniem.
4. Bycie wampirem jest jak głód, którego nie da się zaspokoić (w dalszej części rozwinę tę myśl).
Czujesz się źle w towarzystwie danej osoby, która potrzebuje ciągłego pocieszania, podtrzymywania na duchu, litowania się? Chciałbyś czasem liczyć na wsparcie, ale nie możesz, bo wampirzasty jegomość zajęty jest swoimi troskami, a w dodatku ma pretensje, że nie zwracasz na niego dostatecznie dużo uwagi? Paskudne uczucia, prawda? Większośc poradników, które czytałem, radzą jedno: odciąć się od takiej osoby. Oczywiście jest to rozwiązanie szybkie, czasem bolesne w przypadku partnera, ale to jak wyrwanie zęba - bół koszmarny pół dnia, a potem ulga, bo już nie boli co chwila. Czy to jedyne wyjście? Oczywiście nie, ale tutaj wchodzi w grę pytanie, na ile ważna dla Ciebie jest dana osoba i czy chcesz poświęcić naprawdę dużo swojej energii na to, by dać szansę tej osobie na przemienienie. Każdy wampir ma przebłyski bycia człowiekiem. Czy czas spędzony z tym człowiekiem jest okej?
Przemienienie może nastąpić w wyniku traumatycznych i bardzo bolesnych wydarzeń, po których następuje refleksja i ciąg zdarzeń, które sprawiają, że dana osoba zaczyna rozumieć, jak się zachowuje i zaczyna się mozolnie zmieniać. Zmiana nie jest łatwa i zabiera sporo czasu.
Drugą możliwością jest pomoc bliskiej osoby. Jak mogłaby wyglądać taka pomoc? Pamiętam, jak mówiłem komuś, kto mnie zostawiał, że potrzebuję wsparcia, pomocy... ale nie potrafiłem zdefiniować, o co właściwie mi chodzi. Być może pomógłby psycholog, ale tu wchodzą w grę koszty i kwestia mobilizacji. Trochę mi dziś szkoda na myśl o wielu wspaniałych chwilach, które mnie spotkały, a których nie umiałem docenić, ale to dało mi kontekst do tego, bym dziś mógł cieszyć się zupełnymi nawet pierdołami.
Trzeba pamiętać o jednej rzeczy - toksyczne są zachowania - nie ludzie. Pomoc wampirowi energetycznemu trzeba zacząć od prób uświadamiania. Nie czaruj się - nie przejdzie bez oporu.
Wspomniałem, że bycie energetycznym wampirem jest jak niekończący się głód. Wyobraź sobie, że jesteś kosmicznie głodny, a przed Tobą, na stole, leży kanapka. Zjadasz ją, potem drugą i następną... potem zacznynasz domagać się kolejnych kanapek. Jesteś wciąż głodny, osoba, która przygotowuje kanapki zaczyna powoli mieć Ciebie dość. Najpierw pokazuje swoją niechęć, ale wciąż robi kanapki, w końcu co jakiś czas przerywa ich podawanie. W głodomorze narasta frustracja i niezrozumienie, dlaczego ktoś skazuje go na głód, pojawiają się pretensje. Wreszcie, doprowadzony do ostateczności pan kanapka, rzuca fartuch i wychodzi. A głodomor odczuwa jeszcze większy głód, do tego ma poczucie żalu i osamotnienia. Jednakże obie osoby nie pomyślały, że ten głód to przejaw jakiejś choroby, negatywnego procesu, który odbywa się w umyśle lub organizmie głodomora. On nie robi tego specjalnie.
Na zdrowie!
Osobiście, gdy dziś sam stykam się z bardzo negatywnymi osobami, zdaję sobie sprawę, że ich nastawienie nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ich uświadamianie to proces długotrwały i wymagający dużych pokładów cierpliwości, ale też odporności. Co można robić, by wytrącać kogoś z wampirzego rytmu?
1. Zadawaj pytania dające do myślenia lub wytrącające z czarnych myśli. To delikatny sposób. Co dobrego/pozytywnego ci się dziś przydarzyło? Jakie masz marzenia? Dokąd chciałbyś pojechać na urlop? Absolutnie nie koncentruj się na jakże dramatycznym fakcie, że dziś przemoczył jedyne buty, z uśmiechem na ustach odpowiedź nie do końca serio, że przecież można na skarpetki zakładać woreczki foliowe. W przeciwnym razie wampir energetyczny wciągnie Cię w negatywne dyskusje, które sprawią, że sam poczujesz się źle.
2. Pokaż, że też jesteś człowiekiem ze słabymi punktami i potrzebujesz wsparcia - twój rozmówca poczuje się potrzebny i być może skłoni go to do refleksji.
3. Bądź szczery i powiedz wprost, że czujesz się przytłoczony nadmiarem negatywnych rozmów i sytuacji. Tu powinieneś się wykazać delikatnością - im bliżej jesteś z daną osobą, tym lepiej.
4. Wk..wij się! Jeżeli jesteś dla wampira ważną osobą, powiedz "nawet nie wiesz, jak mnie to w..rwia", ale nie przerywaj rozmowy.
5. Konsekwetnie przypominaj, że jesteś zmęczony jego ciągłym pesymizmem.
6. Przywołaj historie swoje i innych ludzi, które mimo że negatywne, to kończyły się szczęśliwie. Uświadom, że żyjemy w całkiem niezłym kraju (mimo wszystko) i miliony, a wręcz miliardy ludzi na Ziemi, mają gorzej.
7. Podsyłaj poradniki motywacyjne, książki tematyczne, opowiedz o prawie przyciągania (o nim następny wpis) i przypominaj o nim, bądź upierdliwy, niech w końcu się za siebie weźmie.
Pomimo usilnych wysiłków i ogroma poświęconego czasu, może się okazać, że nie zadziałało. Na mnie nie zadziałało. Wiesz dlaczego? Widocznie przyczyna jest dość poważna. W moim przypadku był to brak poczucia bezpieczeństwa, brak wiary w siebie i niska samoocena. Tak naprawdę, to z tymi elementami psychiki należało popracować, bo powodowały one u mnie mieszkankę emocji, której nawet nie jestem w stanie opisać słowami.
Ja swoją lekcję odrobiłem, przynajmniej w tym podstawowym zakresie, choć dużo mnie to kosztowało. Zdaję sobie sprawę, że dla kogoś, kto wtedy był mi bardzo bliski, to było też przykre doświadczenie. Nie spoczywam jednak na laurach, wiem że praca nad sobą jest procesem, którego nie warto przerywać... przez całe życie.
Ahoj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz