środa, 1 lutego 2012

Szymborska nie żyje

Poetka o skromnym dorobku, ale jak znaczącym, odeszła godnie. We śnie.
Żyjąc w plus minus rzeczywistości próbuję ogarnąć temat, jakim jest śmierć.
Ten fakt po raz kolejny odsłania przede mną przerażającą myśl - kiedyś też umrę. Umrzesz i Ty. To brzmi prawie jak hasło reklamowe.
Wydawać by się mogło,Świadomośc tego powinna popychać nas do dobrych rzeczy - po to, by życie czynić jak najlepszym - wszak żyje się tylko raz. A jednak tak się nie dzieje. Ludzka ułomność nie pozwala na unikanie negatywnych aspektów życia, jakkolwiek je defniujemy.
Jest w nas coś takiego, co sprawia, że krzywdzimy, psujemy. Jedni żałują i starają się naprawiać, bywa że po drodze znów coś zepsują, inni wręcz przeciwnie. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Ot - człowieczeństwo.

Boję się śmierci. Pewną pociechę znajduję w słowach Epikura. Nie powinniśmy bać się śmierci. Gdy my jesteśmy - śmierci nie ma. Gdy jest śmierć - nie ma nas. Niby to czuję - idę spać bez obaw. Nie mam wtedy świadomości. Budzę się mając wycięte z życia kilka godzin. Dlaczego śmierć napawa mnie takim lękiem?

W jakiś magiczny, niewytłumaczalny sposób, obecność drugiej osoby zdaje się ten lęk łagodzić. Tak jakby miłość miała ocalić przed śmiercią. Odnosi się do tego spektakl "Przytuleni". Aż żal, że go w lutym nie grają, bo miałem ogromną ochotę wybrać się nań do teatru. Trudno. Co się odwlecze, to nie uciecze. Uff - co za komunał.
Na tym kończę.


1 komentarz:

  1. Na temat pani Szymborskiej napisano ostatnio wiele wzniosłych słów - może i nawet zbyt wiele, w końcu ona sama była osobą skromną, trzymającą się z daleka od patosu i pompatyczności. Ja dorzucę tylko kilka swoich refleksji... W moim odczuciu pani Wisława była bystrą obserwatorką, świata, ludzi i życia, i w ten niezwykły, charakterystyczny dla siebie sposób ubierała swoje przemyślenia w wiersze. Podziwiałem (ba, nadal podziwiam), ile głębokiej treści i refleksji potrafiła przekazać w kilku prostych słowach, swoim nieco powściągliwym stylem. A jednocześnie każde słowo w jej wierszach wydaje się być idealnie na miejscu, doskonale wyważone, wybrane z mistrzowską precyzją - zawsze robiło to na mnie wrażenie, ilekroć zetknąłem się z jej utworami. No i wreszcie tematyka którą podejmowała - człowiek, jego miejsce w świecie, relacja jednostki do zbiorowości, natura świata, przemijanie właśnie... - jest mi bliska, a stąd i jej twórczość.
    Drugiej Szymborskiej nie będzie, bowiem "nic dwa razy się nie zdarza", ale dzięki temu każda rzecz, każda istota, każda chwila są niezwykłe i unikalne - to zresztą poetka silnie akcentowała w swoich wierszach.

    Przemijanie, śmierć... wiesz, swego czasu spróbowałem wyobrazić sobie co by było, gdybym był nieśmiertelny, nigdy się nie starzał i to samo tyczyłoby się bliskich mi osób (i całej ludzkości). Wizja była dziwna... i poniekąd nawet przerażająca, trochę przypominająca znalezienie się na środku oceanu... oceanu czasu. Doszedłem do wniosku, że nie chciałbym żyć wiecznie, w każdym razie nie w tej formie istnienia. Myślę, że psychika ludzka ma przemijanie wpisane w swoje jestestwo. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć wieczności, nawet same pojęcia wieczność, nieskończoność budzą w nas pewien wewnętrzny niepokój. Jednocześnie to ulotność chwili daje nam motywację do działania, żyjąc wiecznie moglibyśmy wszystko odkładać na jutro, pojutrze, na za sto lat, popadlibyśmy w znudzenie, marazm, a w końcu nieuchronnie w szaleństwo.
    Skąd więc Twój strach przed śmiercią? Można by zrzucić wszystko na instynkt samozachowawczy, ale wydaje mi się, że dochodzą tu jeszcze przynajmniej dwa czynniki. Jeden to ogólny strach przed nieznanym. Natomiast drugi ma bardziej metafizyczną naturę - chodzi o taką obawę, że nic z nas, ani po nas nie zostanie, jesteśmy jakoś przywiązani do naszej indywidualności, świadomości naszego "ja" i to jest ten strach, że owo "ja" się całkowicie i absolutnie rozwieje. Ciężko to nawet nazwać.

    Uch, rozpisałem się, ale i temat podjąłeś niebanalny.

    OdpowiedzUsuń

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. - Aureliusz Augustyn z Hippony