Rozmawiałem wczoraj ze znajomym, który powiedział w pewnym momencie, że "potrzebuje chłopaka". To sformułowanie kazało mi się zatrzymać myślami. I pojawiło się kilka pytań.Czy jeśli potrzebujesz chłopaka, to na pewno powinieneśgo mieć (być z nim)?
Do czego go potrzebujesz? Za co będziesz go kochał?
Odpowiedź na ostatnie pytanie warunkuje to czy będziesz go kochał w ogóle. Bo może Ci się wydawać, że go kochasz, bo on jest taki fajny i daje Ci jakieś zasoby... A co się stanie gdy z jakichś powodów tych zasobów już nie będzie mógł Ci dawać? Przestaniesz go kochać? To nie miłość. To imitacja miłości. Fascynacja, zauroczenie - nie miłość. Fajnie, gdy zaczyna się od kosmicznej ekscytacji i fascynacji drugą osobą, ale warto pamiętać, że ten ktoś nie jest ideałem i przyjdzie czas by tego człowieka (ze wszystkimi jego zaletami i wadami) obdarzyć prawdziwą miłością. Czy będziesz na to gotowy?
I tu mi się przypomina piękny wiersz Jonasza Kofty. Niech te wersy posłużą za definicję miłości. Ja więcej dodawać już nie muszę :-)
Jonasz Kofta
"Co to jest miłość"
Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile
Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu
Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chce cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz