poniedziałek, 28 marca 2011

Projekcje

Idziesz wesoły ulicą. Nic nie jest w stanie zakłócić Twojego nastroju. Pada deszcz, a Ty masz ochotę tańczyć w kałużach. Jesteś tak szczęśliwy, że nawet odrapana rudera Ci się podoba. Wszędzie dostrzegasz kogoś uśmiechniętego. Świat szaleje, wiwatuje na Twoją cześć. Życie jest piękne.

Idziesz przygnębiony ulicą. Nic nie jest w stanie Cię pocieszyć. Świeci słońce, a mimo to nie masz ochoty na spacery. Jesteś tak smutny, że nawet przepiękna willa wydaje Ci się ohydna. Wszędzie są smutni ludzie. Świat jest szary i brzydki. Nikt Cię tu nie chce. Życie jest nic nie warte.


Tak. Dziś o projekcjach.

Z projekcją mamy do czynienia, gdy innym ludziom przypisujemy własne emocje i myśli. Ostatnio pewien człowiek mówi mi: popieram Korwina Mikke, a ja mówię, że jestem mu przeciwny. Spytał mnie... czego się boję. Pomyślałem: skąd ten pomysł? Ten człowiek właśnie dokonał projekcji. Myśl o strachu przed  czymś pojawiła się w jego głowie, a nie mojej. W życiu nie pomyślałbym, że moje preferencje polityczne wynikają ze strachu, ponieważ dokonuję wyborów sposób pozytywny.

Projekcja jest nieświadoma. Słyszałeś kiedyś o tzw. "freudowskich przejęzyczeniach", kiedy mówisz co innego, niż to co chciałeś powiedzieć? To właśnie coś w tym stylu. Większośc ludzi nie ma pojęcia, że zupełnie nieświadomie przekazują o sobie wiele informacji.

Pamiętaj, że żeby odwrócić od siebie uwagę, złodziej krzyczy "łapać złodzieja!". Tak działa projekcja.

Piszę nieraz artykuły na pewien portal dziennikarski. Pewnego dnia pod jednym z nich dostałem komentarz:

"pisz w swoim imieniu a nie podszywasz się pod cały naród. Cały naród ma się dobrze".
Mój przyjaciel widząc to, skomentował tę wypowiedź tak:
"autor komentarza pisze: >>pisz w swoim imieniu a nie podszywasz się pod cały naród.<< a potem mówi w imieniu całego narodu: >>Cały naród ma się dobrze<<. Słyszałem kiedyś dobrą radę: >>Pisz w swoim
imieniu a nie podszywasz się pod cały naród.<<"

W taki właśnie sposób potrafimy widzieć u innych kij pod lasem, a nie belkę we własnym oku.
Oceniamy, potępiamy i denerwujemy się na to u innych, czego u siebie nie znosimy. Podobno nie akceptujący się geje idą na księży albo do skrajnie prawicowych ugrupowań walczyć z innymi gejami. A tak naprawdę walczą ze sobą. W ten sposób można poznać konflikt wewnętrzny (również dobry temat na posta). Jeśli nie lubisz się smucić, będą Cię denerwowali smutni ludzie, bo przypominają Ci o własnej wadzie.

Co więcej, wspomnę o takiej ciekawostce, że sprzeciw i atak wzmacnia to, przeciw czemu się buntujesz. Pamiętasz jak brutalnie został rozpędzony marsz homoseksualistów w Poznaniu, gdy PiS był u władzy? Pamiętasz co wtedy się stało? Odbyły się marsze w całej Polsce, które wspierali ludzie, często do tej pory obojętni w tych sprawach.
Więc jeśli chcesz jakąś postawę wzmocnić - sprzeciwiaj się jej. Jest to niezwykle skuteczne.
Akceptacja, szacunek, rozmowa i co najważniejsze, spójność wewnętrzna, to magiczny eliksir otwierający wiele zamkniętych drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. - Aureliusz Augustyn z Hippony