Zmiany zachodzą cały czas czy tego chcesz czy nie. Świadomość tego jest podstawą.
To jak żyjesz i postępujesz, wynika z Twoich przekonań. Na pierwszy rzut oka to co napiszę, może Ci się wydać absurdalne, ponieważ prawdopodobnie myślisz w inny sposób. Jeszcze.
Idziesz do sklepu, bo masz przekonanie, że coś tam kupisz. Jeśli jesteś katolikiem, W niedzielę dreptasz do kościoła wierząc, że tak trzeba i licząc na wieczne zbawienie. Wiążesz się z kimś, bo jesteś przekonany, że warto. Rozchodzisz się z kimś, bo myślisz, że związku nie da się naprawić. A teraz odwróć sytuację. Spisz takie rzeczy na kartce i zakwestionuj je. np.:
jestem mądry - jestem głupi
Kaczyński się myli - Kaczyński ma rację
te spodnie są brzydkie - te spodnie są fajne
Teraz znajdź dowody na odwrócone myśli. Okaże się, że jesteś głupi, bo kiedyś zrobiłeś coś tak i tak, że w słowach Kaczyńskiego znajduje się ziarno prawdy, a nawet te okropne spodnie mają jakieś ciekawe szczegóły. Tak naprawdę nie jesteś ani mądry, ani głupi. Raczej zachowujesz się mądrze albo głupio, itd.
Jak się czujesz myśląc w ten sposób? Nie zdziwiłbym się gdybyś poczuł np. złość. To normalne. Twój umysł broni się przed zmianą modelu postrzegania rzeczywistości. Czuje się zagrożony, ponieważ z przyjętymi już przekonaniami się utożsamia. Stop! Nie jesteś swoimi przekonaniami.
Zakwestionować można każde przekonanie. Pytanie: po co? No właśnie...
Wyobraź sobie, że umówiłeś się z kimś i ten ktoś mocno spóźnił się na spotkanie. Jesteś zdenerwowany. Czy czujesz się z tym uczuciem dobrze? Złość - to pierwotna, barbarzyńska reakcja, która odbiera nam szansę na trzeźwą ocenę sytuacji. Wynika z podświadomego przekonania (a jakże), że uda się kogoś wystraszyć, zmusić do innego zachowania. Fajnie by było, prawda? Zmuś go do tego, by się zmienił i przychodził punktualnie. A co jeśli jednak nie przychodzi? Łatwiej zmienić kogoś czy siebie?
Jeśli interesujesz się polityką, być może pamiętasz hasło z czasów, gdy Wojciech Olejniczak został szefem SLD: "zmieniając siebie, zmieniamy Polskę". Sens takiej myśli jest głębszy. Zmieniając siebie, zmieniasz innych - tak w wielkim skrócie. Jeśli nagle zaczniesz na pewne rzeczy reagować inaczej, inni też będą musieli zmienić swoje zachowanie względem Ciebie, bo ich reakcje będą już nieadekwatne do Twojej postawy. Krótko mówiąc - wyuczone reakcje mogą nie działać.
Wrócmy do spóźniania się. Nie akceptujesz tego, że ktoś się spóźnia, a zatem nie akceptujesz rzeczywistości takiej jaka ona jest. To jest TWÓJ główny problem. Denerwujesz się, ponieważ sądzisz, że nie powinien się spóźniać. Czy to przekonanie jest zgodne z rzeczywistością? Nie? Odkryłeś sedno. Cierpisz z powodu swojego przekoania. Wyluzuj. Pozwól mu się spóźniać. Będziesz się z tym godził i czuł się dobrze.
Zakwestionuj zatem przekonanie. Pomyśl - on powinien się spóźniać? Dlaczego? Dlatego, że tak jest.
Oczywiście nie każe przekonanie warto kwestionować. Niektóre, choćby te podstawowe, np.: "jeśli włoże rękę do ogniska to mogę ją poparzyć", są nam niezbędne. Są jednak i takie, w które wierząc, skazujesz się na cierpienie.
A zatem, krótko podsumowując... pomyśl teraz o rzeczy, która Cię najbardziej dręczy. Znajdź powód złego samopoczucia i poddaj swoje myśli w wątpliwość. Zadawaj sobie wciąż pytanie: czy ta myśl jest korzystna dla mojego życia? :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz