Rzeczy po prostu się dzieją.
Planuję kolejne zmiany, zmiany dość znaczne. Za miesiąc okaże się czy będę jeszcze tu. Czasem dopada mnie taka okropna myśl... a wręcz nawet po prostu mi ona ostatnio towarzyszy "to już nie ten wiek, żeby zaczynać wszystko od nowa". Tylko że... jak nakarmić swoją nadzieję?
Pragnienie stabilizacji jest coraz silniejsze.
Zatem, gdy po raz kolejny myślę o zmianach i ustalam bardzo realne już opcje... chciałbym, żeby po prostu ktoś mnie zatrzymał i powiedział: "przecież tu jest twoje miejsce". Tak, żebym poczuł, że ono rzeczywiście jest.
Wzbraniam się przed wpisami na tym blogu. Tak bardzo chciałbym napisać coś niesamowicie optymistycznego, tak bardzo dość mam smutów. Stąd ta nadzieja, że będzie lepiej.
Zaskocz mnie. Zmień bieg wydarzeń. Wyskocz jak Filip z konopii. Trzaśnij mnie w pysk.
Czekam na to. Na trylion sposobów przemyślałem kilka minionych lat. Mam tak bardzo dość myślenia o tym.
Może się nie doczekam. Życie pisze swój scenariusz niezależnie od naszej woli. Tak, wierzę w przeznaczenie.
Heal me.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz