niedziela, 19 sierpnia 2012

Podróże wakacyjne nieduże

Dziś wróciłem do Wrocławia. Przedstawiam Wam dziennik mojej krótkiej podróży po Wybrzeżu. Plan był iść od Kołobrzegu do Władysławowa. Skończyło się... no właśnie, na czym?
Po drodze przyszło mierzyć się ze swoim własnym ja, z własnym wnętrzem.
A jednak wyjazd był udany, co więcej - to były chyba moje najlepsze wakacje, ale do rzeczy...






Kołobrzeg 14.08 2012

DZIEŃ 1.
Dzień dobry, morze

Po długiej, bo aż jedenastogodzinnej jeździe pociągiem, wysiadłem na stacji w Kołobrzegu.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Canto cantare!

Kanikuły!

Wskutek niezwykłego splotu zdarzeń i mojej zajebistej spontaniczności wsiądę dziś w pociąg i dnia następnego będę cejrowsko chodził po plaży (znaczy boso). Jadę bez planu, bez zarezerwowanego miejsca. Cóż, mam namiot- w razie czego rozbiję go blisko plaży i będę słuchał szumu morza.
Jadę sam. Bo nie mam z kim, ale mam to gdzieś :-) Na pewno na miejscu poznam fajnych ludzi.
Jeszcze dziś rano się na to nie zanosiło... Nie miałem namiotu, karimaty, ciuchy niewyprane, o mamo!
Nie ma jednak rzeczy niewykonalnych. Jedna wizyta na Bielanach i już mam wszystko, czego mi trzeba. Pewnie czegoś zapomnę... trudno! Oby pogoda się utrzymała.

Witaj, przygodo! :-D


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. - Aureliusz Augustyn z Hippony