wtorek, 14 lutego 2012

Czas dla Nas

Ujmuje mnie to spojrzenie. Uśmiech.
Uspokajam się, gdy widzę jak z Twoich oczu wypływa fala ciepła.
Czuję, że dzięki niej odpływam.
Trzymam się mocno burty.
Świadomość, że nawet piracka kanonada nie zatopi tego okrętu, daje komfort. Poczucie bezpieczeństwa.
Łał. Tak przyjemnie...
Pokazujesz na rzeźbę. Jesteś nią tak zachwycony. Udziela mi się ten nastrój. Nie rozumiem sztuki (jeszcze). Z zafascynowaniem słucham Twojej opowieści.
Jesteś taki pogodny.
Jak Ty to robisz?
Siadamy na środku rynku i gramy w karty. Pijemy. Upijamy się. Wcale nie alkoholem. Choć kapka Adwokatu smakuje wybornie.
Jak w taniej telenoweli trzymamy się za ręce.
Teraz zdaje mi się, że nie istnieje żadna przeszłość. Nie będzie żadnej przyszłości.
Chwila obecna wciąż trwa.
Nie patrz tak na mnie. Albo patrz...
Wyzwalasz we mnie najlepsze cechy, wiesz? Ja? Nie. Sam to robisz. Jak Ty to robisz?
Lato w środku zimy.

środa, 1 lutego 2012

Szymborska nie żyje

Poetka o skromnym dorobku, ale jak znaczącym, odeszła godnie. We śnie.
Żyjąc w plus minus rzeczywistości próbuję ogarnąć temat, jakim jest śmierć.
Ten fakt po raz kolejny odsłania przede mną przerażającą myśl - kiedyś też umrę. Umrzesz i Ty. To brzmi prawie jak hasło reklamowe.
Wydawać by się mogło,Świadomośc tego powinna popychać nas do dobrych rzeczy - po to, by życie czynić jak najlepszym - wszak żyje się tylko raz. A jednak tak się nie dzieje. Ludzka ułomność nie pozwala na unikanie negatywnych aspektów życia, jakkolwiek je defniujemy.
Jest w nas coś takiego, co sprawia, że krzywdzimy, psujemy. Jedni żałują i starają się naprawiać, bywa że po drodze znów coś zepsują, inni wręcz przeciwnie. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Ot - człowieczeństwo.

Boję się śmierci. Pewną pociechę znajduję w słowach Epikura. Nie powinniśmy bać się śmierci. Gdy my jesteśmy - śmierci nie ma. Gdy jest śmierć - nie ma nas. Niby to czuję - idę spać bez obaw. Nie mam wtedy świadomości. Budzę się mając wycięte z życia kilka godzin. Dlaczego śmierć napawa mnie takim lękiem?

W jakiś magiczny, niewytłumaczalny sposób, obecność drugiej osoby zdaje się ten lęk łagodzić. Tak jakby miłość miała ocalić przed śmiercią. Odnosi się do tego spektakl "Przytuleni". Aż żal, że go w lutym nie grają, bo miałem ogromną ochotę wybrać się nań do teatru. Trudno. Co się odwlecze, to nie uciecze. Uff - co za komunał.
Na tym kończę.


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. - Aureliusz Augustyn z Hippony