Zło rodzi się z poczucia krzywdy, odrzucenia, zagrożenia. Z poczucia - co oznacza, że nie musi to być obiektywną prawdą, jest natomiast "prawdą" dla złego umysłu. Ale zło rodzi się także z definicji dobra. Zło jest zaprzeczeniem dobra. Dobro i zło nie mogą istnieć bez siebie. Tak długo, jak wierzysz w istnienie dobra, tak długo wierzysz w istnienie zła. To zamknięte koło.
Dobrym przykładem może być Adolf Hitler - człowiek, który stracił rodzinę w dzieciństwie, człowiek, który nie został przyjęty na wymarzoną uczelnię... Choć czyny jego godne są potępienia, to godna podziwu jest pasja, z którą walczył, pasja której zbyt często brakuje "dobrym" ludziom (wiesz czemu w cudzysłowie, prawda? Kwestia definicji). Sam chciałbym mieć taką pasję do "dobrych" rzeczy. Jeśli czytałeś testament polityczny Hitlera, możesz łatwo zauważyć, że dokonywał on projekcji. Obwiniał wszystkich i wszystko za wojnę, tylko nie siebie samego. Pisał: "Jest nieprawdą, że ja lub ktokolwiek inny w Rzeszy chciał wojny w 1939". Uciekał od odpowiedzialności, co jest typowe dla wielu ludzi.
Jeśli coś robisz, to znaczy, że chcesz. Bierz odpowiedzialność. Słówko "muszę" zakłada istnienie zewnętrznego "zmuszacza" i zdejmuje z Ciebie odpowiedzialność (tylko w Twojej wyobraźni). Tworzy fikcję. Jeżeli coś robisz, chcesz to robić, bo otrzymasz z tego określony efekt (konsekwencje). Zawsze masz wybór. Muszę iść na zakupy... Czy to prawda? Okazuje się, że możesz zostać w domu. Co prawda będziesz głodny, ale do sklepu nie pójdziesz. Czy więc musisz?
Chcieć znaczy móc. Znasz to przysłowie.
Kłótnie mają miejsce, bo ludzie chcą się kłócić. Czy może się kłócić tylko jedna osoba? Wystarczy, że z dwóch osób tylko jedna nie chce kłotni i być jej nie może. Ale kłotnia to rzecz bardzo specyficzna. Kłotnia to też przerzucanie odpowiedzialności - to Ty mnie zdenerwowałeś!
Kłotnia bierze się z przekonania, że coś nam zagraża - tak, kłótnia jest odruchem obronnym. Gdy mamy do czynienia z kłótnią - obie (lub więcej) osoby czują się w jakiś sposób zagrożone. Nawet jeśli to tylko wytwór wybujałej fantazji. Warto mieć tę świadomość i docierać do sedna problemu w spokoju.
W swoim szaleństwie Hitler nie dostrzegł ilu ludzi skrzywdził. Tu się już nie da pisać o przerzucaniu odpowiedzialności (chociaż równie odpowiedzialni są wszyscy, którzy wykonywali jego wolę- przy sprzeciwie całej armii sam Stalin nie miałby nic do powiedzenia; słuchali go, bo chcieli słuchać). Bo pewnie, że ludzie mogli sobie wyprać mózgi i powtarzać, jacy to są szczęśliwi, gdy nad głowami mają "arbeit macht frei", ale nie zmieniłoby to faktu wymordowania i upodlenia całych rodzin i nacji.
Dlaczego krytykując postępowanie naszych rodziców, tak znakomicie kopiujemy je swojego życia?
Kontrowersyjnie:
dlaczego pedofilami najczęściej są ludzie, którzy sami byli wykorzystywani w dzieciństwie?
Ofiara zawsze staje się katem. Niestety zazwyczaj nie dla swojego kata, a dla całkiem niewinnych osób.