środa, 30 maja 2012

Miej wy-ebane cz.2

Przynosisz mu kwiaty, nalewasz wino. Jesteś na każde skinienie. Dajesz całego siebie. Bo jest dla Ciebie jak ten diament z piosenki. Odprowadzasz, jesteś zazdrosny, spędzasz z nim każdą chwilę.
Zastanowiłeś się do jakiej roli się sprowadzasz?
Psy są wierne do bólu. Gdy dostaną w pysk, to wybaczą. Będą zawsze dreptać przy nodze swojego pana, a potem umrą z tęsknoty na jego zwłokach.

Chcesz być psem?

Facet musi mieć też szansę powalczyć o Ciebie, żeby znać Twoją wartość. Świadomość, że możę Cię stracić jest dość mobilizująca. Jeśli przyzwyczai się, że jesteś ZAWSZE, to początek Twojej zguby. Szczególnie, gdy nie docenia tego, co mu dajesz. Szczególnie, gdy to wykorzystuje niewiele dając w zamian. Wiesz, że miękkie serce musi oznaczać twardą dupę, prawda?
Oczywiście możesz mieć wielkie szczęście i trafić na osobę, która to doceni. Jakie jest tego prawdopodobieństwo?

Pewne rzeczy trzeba stawiać twardo, bo muszą sięskończyć. Nawet jeśli oznaczają koniec relacji towarzyskiej/partnerskiej. Jeśli Twój partner nie zrozumie Twoich racji, to znaczy że nie nadaje się na partnera.

Miej szacunek do siebie i nie szanuj ludzi, którzy nie szanują Ciebie. Nie warto.

środa, 16 maja 2012

Smak sukcesu

Opowiem Ci bajkę o pewnym człowieku - o kimś, kto miał wszystko, co mógł chcieć. I wszystko to stracił. Los doświadczał go na różne sposoby, ale on nigdy się nie poddał. Nie obyło się bez łez i chwil zwątpienia. A jednak nie odrzucił tego, w co wierzył. Wszystko, co kiedyś miał, zostało mu zwrócone z nawiązką. Znasz to, prawda? Biblijną przypowieść o Hiobie, można opowiadać na różne sposoby - ja zrobiłem to bardzo ogólnie. Czasem jednak czuję się jak ten Hiob. Jeszcze rok temu nie mogłem marzyć o tym wszystkim, czego dziś doświadczam. I zawdzięczam to przede wszystkim własnej pracy.

Wiara w siebie, przekonanie, że się uda, poczucie, że nie mam nic do stracenia - wszystko to, czego nie miałem półtora roku temu i dwa lata temu, pchało mnie do przodu, jak pomyślny wiatr. Były chwile, w których wydawało się, że można się już tylko poddać. Dziś mogę popatrzeć w oczy każdemu, kto traci nadzieję i powiedzieć mu: spójrz na mnie - będzie dobrze. Bardzo mnie to cieszy. Los nie zwrócił mi wszystkiego. Są takie obszary, które przeorały zbyt wielkie siły i emocje, by mogły one na nowo rozkwitnąć. Jestem jednak wdzięczny losowi i sobie. Dziś wiem, że nie ma takich problemów, których nie można rozwiązać. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wzmocniłem się o 100%.

Być może dlatego zmieniłem swoje podejście do liberalizmu. Czego uczy postawa "myślimy za ciebie", a czego "myśl za siebie"? Ostatnie półtora roku, to najbardziej pouczający okres w moim życiu. Jestem za to wdzięczny. Dziś jestem w stu procentach sobą. Także w pracy, w której poznałem przyjaciół. W pracy, do której chodzę z przyjemnością. W pracy, w której jestem doceniany za to, co robię. Tak się zachwycam i nie mogę przestać...
Jestem z siebie dumny :-)

niedziela, 6 maja 2012

Miej wy-ebane, a będzie Ci dane

- Uważasz, że zasługujesz na niego? - usłyszałem pytanie przyjaciela.
Popatrzyłem i wzruszyłem ramionami.
- Nie znam go na tyle. Nie poznałem charakteru - co mogę odpowiedzieć? Będzie to będzie, nie to nie - trudno. Nie uważam go za jakiegoś boga, żeby roztrząsać to w kategoriach  "zaslugiwania", bo juz samo to słowo stawia mnie jakby w podrzednej roli, umniejsza moje znaczenie.

W ostatnim czasie dojrzałem. Czuję to po sobie. Czuję się dobrze ze swoim wiekiem. Czuję się dobrze z tym, jak poradziłem sobie z różnymi rzeczami. I minęły, mam nadzieję bezpowrotnie, czasy, w których obsikiwałem się na widok ładnego faceta jak nastolatka, którą rodzice pierwszy raz puścili na imprezę.

Są pewne typy facetów, na których nie może Ci zależeć. To ci, którzy mają poczucie własnej wartości. Komplementowanie kogoś, kto uważa się za przystojnego (nie mówię o narcyzach), spowoduje tyle, że uzna Cię za palanta. "O, kolejny..." - pomyśli. Ale też poczucie własnej wartości, jeśli masz je na odpowiednim poziomie, nie powinno pozwalać Ci na zachwalanie kogoś, kogo nie znasz. Dość logiczne.
Zauważyłem ostatnio, że mam w sobie coś, co powoduje, że łatwiej nawiązuję relację z tymi, którzy mają jakieś problemy. Bo mogę lub staram się im pomóc. Taka strategia przywiązywania. Pomoc budzi wdzięczność. A zatem - jedna z technik wpływu na ludzi. Wykorzystywałem ją wcześniej zupełnie nieświadomie. Dziś, łapię się na tym i świadomie wybieram. Nie mówię, że nie pomagam, ale jeśli już, to świadomie.

Facet nie jest nagrodą. Jest odrębnym bytem. W miłości nie ma nagród. Ani kar. Miłość jest, albo jej nie ma.

Znam wielu ludzi którzy nieomal rozpaczliwie poszukują faceta swojego życia. Gotowi są związać się szybko. Ktoś taki nie jest materiałem na dobrego partnera. Dlaczego? Bo jest zdesperowany i może zostawić Cię, gdy pojawi się "lepszy model". Albo nagle po dwóch miesiąch zacznie wytykać Ci Twoje wady. Bez sensu.

Jeśli szukasz faceta, z którym spędzisz lata, a może nawet życie, poznaj  kogoś, komu będzie na Tobie zależało, ale nie desperacko, tylko np. po dwóch - pięciu miesiącach znajomości. Kogoś, z kim w trudnej chwili siądziecie i zastanowicie się jak sprostać wyzwaniu, które przed wami się pojawia. I będziecie tak długo szukać rozwiązania, aż je znajdziecie. I chociaż po drodze będą się pojawiać emocje, to ma być taki facet, który wyciągnie rękę na zgodę po ostrej awanturze. Ktoś, kto będzie umiał się zachować z klasą, gdy zajdzie taka potrzeba.

Tytułowe powiedzonko kieruję do tych wszystkich, którzy chcieliby poznać faceta jak najszybciej. Jeśli będziesz czuł się ze sobą dobrze, będziesz silny i pozytywnie nastawiony, w odpowiednim momencie ten Ktoś się pojawi. Ale recepta na to jest tylko jedna - najpierw musisz sam być facetem swojego życia :-)


Tak na marginesie... Czy Ty też uważasz, że ta piosenka powinna być hymnem Polski, a nie smuty mesjanistyczne?



Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. - Aureliusz Augustyn z Hippony